Wspomnienia…. Te, które bolą.

  • Napisane 29 stycznia 2013 o 11:15

Jak mówiłam, tak zrobię. Czas na trochę wspomnień. Zdecydowałam jednak w pierwszej kolejności wyciągnąc trupy z szafy. Może dlatego, że chciałabym aby zanim ktoś oceni może przyszle wpisy, spróbował zrozumieć drogę którą przebyłam i co wpłyneło na niektóre moje decyzję.

Znalazłam stary pamiętnik z czasów ciąży. Zamknęłam tamten etap, już nawet prawie nie boli gdy o tym myśle. Jednak czuję że musze napisać o tym jeszcze raz…

„1,5 miesiąca przed terminem porodu…Już nie będzie dobrze. Rano przytulilam się do jego plecow, myślalam że zareaguję. Odwróci się, przytuli. Nie zareagował”

” Wrociłam z zajęć. Sprawdziłam historię w necie. Nadal czatuje z dziewczynami, pewnie też prosi o ich nagie fotki, takie jak te, których nie zdążył kiedys usunąć z pulpitu, bo wrócilam wczesniej. Spytam czy zdaje sobie sprawę, że to wszystko prowadzi do końca naszego związku? Powiedział, że koniec nastąpił już dawno i żebym poszukała nowego tatusia dla mojego dziecka. Przecież on jest ojcem, jak mógł? Dodał, żebym nie podskakiwała bo w każdej chwili może mnie wypieprzyć z jego domu. Potem podśpiewując pod nosem wyszedł z pokoju. Dlaczego jest taki okrutny? Przeciez tak dlugo się o mnie starał, tyle miesięcy zabiegał o moje względy zanim zgodziłam sie z nim umowić. A teraz? Skończyło się gdy zaszłam w ciąże. To, że nie kocha już mnie mogłabym zrozumieć. Ale co ja mu zrobilam, że mnie tak traktuję. Niewiem jak długo wytrzymam. Gdzie mam pójść? Wrócić do domu gdzie jest tylko alkohol i libację? Nie chce tego dla mojego syna. Chyba nie tak wyglądają pamiętniki większości kobiet w ciąży. Są pewnie pełne nadzieji, marzeń, miłości. Leku pewnie też. Ale przeżywają go razem z ich partnerami, otrzymują wsparcie od bliskich. Ja nie mam nikogo, oprocz tej małej istotki, która wciska mi wlasnie stópkę pod żebro. Ale bez względu na wszystko będe kochać to maleństwo. Za dwoje.”

Tak…. Niechciane lzy znów zakręciły mi się w oczach. Chyba jednak nigdy nie będe mogła wspominać tego okresu bez emocji. Od tamtego czasu mineło prawie siedem lat. Tyle czasu a ja wciąz pamiętam jego pełen pogardy wzrok gdy płakalam w lazience po tym, jak chciał zrzucić mnie w nocy z łóżka, mówiąc: na podłoge psie.

Teraz role ciut się odwróciły. Ale o tym następnym razem.

Całuje.

 

1 komentarz do Wspomnienia…. Te, które bolą.

  1. ~Blondynka pisze:

    wklepałam mój stary adres bloga sama nie wiem po co i czytam co piszesz i płakać mi się chce. Kiedyś próbowałam zrozumieć, co faceci mają w głowach. Poddałam się. Nigdy nie zrozumiem jak można nie mieć uczuć.
    Pozdrawiam,
    A.

Dodaj komentarz