Jak przekonać samą siebie?

  • Napisane 30 stycznia 2013 o 11:21

Powrót do teraźniejszości. Ostatni raz rozmawialiśmy prawie tydzien temu. Jasno dał do zroumienia, że nie zależnie co zrobie i co powiem, on będzie robił co chce. A jedyną szansą dla tego związku jest przecież to, żeby nie tylko słuchał moich słow ale żeby także je słyszał i starał się zroumieć moje uczucia. Na tym polega związek. Na braniu pod uwagę zdania bliskiej nam osoby  w podejmowaniu decyzji. Nie jesteśmy nastolatkami, znajomi, spotkania z nimi i imprezy nie mogą być na pierwszym miejscu jeśli obok jest druga osoba, która czeka w domu. Nie wpuszcza mnie do swojego świata. I nie bronie mu miec przyjaciól, ale jeśli poświęca im i na zabawe o wiele więcej czasu niż mnie to chyba jest coś nie tak. Nie wybobrażam sobie, żeby którąś sobotę z rzędu spędzał w dyskotece. Beze mnie. A na tygodniu brak czasu tłumaczy pracą. Jakbyśmy się poznali wczoraj a nie pare lat temu i jakby zapomniał, że do tej pory nie było to żadnym problemem. Nie pracuje do wieczora. Normalne stałe godziny pracy. Cały ten konflikt to kolejna proba sil. Jeśli to ja się poddam i odezwę pierwsza, będzie znaczyło że znów ma nade mną przewage i jeśli chce z nim być, to mam się podporządkować i zapomnieć o sobie. Nie mogę i nie chce na to pozwolić. Chce, zeby facet z ktorym jestem szanowal mnie, moje zdanie, uczucia. Żeby szanował fakt, że jestem z nim. Związek polega na partnerstwie, a nie każdy sobię rzępkę skrobie. Trzymajcie za mnie kciuki.

No, będe się zbierać. Też wybieram się na imprezę. Z mężczyzną mojego życiaUśmiech. To nic, że sięga mi do pępka i będzie przebrany za zorro. Z nim zawsze najlepiej się bawie. Zabawa choinkowa w przedeszkolu wzywa Mrugnięcie okiem.

Pozdrawiam.

 

Dodaj komentarz